„Korona Milczenia” to opowieść o spotkaniu z tym, co pierwotne i niewidzialne.
Jest w tych obrazach napięcie między ciałem a tym, co niesie ziemia. Jakby wszystko, co dawno umarło, miało w nich jeszcze raz ożyć – ale już bez słów, bez krzyku, bez dramatyzmu.
To moment poddania się rytmowi natury. Moment, w którym nic nie trzeba udawać, nic nie trzeba ocalać. Pozostaje tylko oddech i cisza.
Jest w tych obrazach napięcie między ciałem a tym, co niesie ziemia. Jakby wszystko, co dawno umarło, miało w nich jeszcze raz ożyć – ale już bez słów, bez krzyku, bez dramatyzmu.
To moment poddania się rytmowi natury. Moment, w którym nic nie trzeba udawać, nic nie trzeba ocalać. Pozostaje tylko oddech i cisza.